Wersje językowe
Artykuły
Koń jaki jest...

Wiele lat temu założyłem i byłem opiekunem dwóch młodzieżowych kół filatelistycznych, które prowadziłem w ramach Polskiego Związku Filatelistów. Jedno, Szkolne Koło Filatelistyczne działało przy szkole podstawowej, ale ówczesny stosunek kierownictwa szkoły do działalności pozaszkolnej nie sprzyjał poprawnemu prowadzeniu tej działalności wśród dzieci i koło musiało zostać rozwiązane...

Znaczki i całostki poczty międzyobozowej wzoru „Syrena” 0
Znaczki i całostki poczty międzyobozowej wzoru „Syrena”

    

 

Jerzy Walocha

Znaczki i całostki poczty międzyobozowej wzoru "Syrena"

 

W połowie 1945 roku na terenach byłej Trzeciej Rzeszy według rożnych szacunków znajdowało się od 1,5 do 2 mln Polaków, w tym około 100 tysięcy osób do osiemnastego roku życia. W 1945 roku liczba polskich obozów dla uchodźców wynosiła ponad tysiąc. W 1947 było ich 344: w strefie amerykańskiej 95, brytyjskiej 203 i 46 w strefie francuskiej. Takie dane widnieją w dokumentacji oficerów łącznikowych, które znajdują się dzisiaj w Instytucie Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku. Oto cytat z artykułu  w „ Słowie Polskim” z dnia 23 lutego 1946 roku. „Pod pozorem tępienia tzw. czarnego rynku żandarmeria brytyjska  dokonuje aktów zwykłego bezprawia i karygodnej samowoli w stosunku do oficerów i szeregowych zwykłych jeńców wojennych. Bezprawie to wzorowane jest na najgorszych metodach jakie wszyscy mamy w pamięci z okresu przebywania w obozach niemieckich. (…) Nie otrzymaliśmy dotąd  bielizny, butów, płaszczy, prześcieradeł, nakryć głowy, słowem nic nie wyłączając pasty i szczotek do zębów i butów, nożyków do golenia itp. A przecież w chwili gdy nas uwalniano wielu z nas miało na nogach tylko drewniaki, obszarpany mundur i jedną koszulę na grzbiecie (…) Jeśli do tego dodać grubiańskie zachowanie się żandarmerii brytyjskiej, często grożenie bagnetem, rewolwerem i popychanie przy akompaniamencie  niewybrednych przekleństw, jeśli dodać , że jeden z oficerów przed paru dniami został na dworcu uderzony w twarz w czasie kontroli przez żandarma brytyjskiego tylko dlatego, że zwrócił mu uwagę na niestosowność zachowania się – będziemy mieli obraz stosunków, które się tu wytworzyły”.

Dlatego wśród Polaków dominowało uczucie zawodu postawą Anglików jako sprzymierzeńców Polski, którzy zawiedli  Polaków nie tylko we wrześniu 1939 roku ale też podczas konferencji Wielkiej Trójki, gdzie zapadały decyzje w sprawie granic i stref wpływów. Pisząc o warunkach w jakich znaleźli się w Niemczech wywiezieni na roboty, bądź internowani Polacy trudno się oprzeć wrażeniu, iż po euforii jaka zapanowała z powodu końca wojny, nagle okazało się, że ci ludzie są nikomu niepotrzebni, a wręcz przeszkadzają. Tymczasem w obozach skupisk szerzył się głód, opisane wyżej bezprawie, gwałty dokonywane na kobietach m.in. przez żołnierzy sojuszniczych armii, choroby… We wspomnieniach Polaków, którzy zdecydowali się nie wracać z Niemiec przewijają się tematy braku tolerancji w postaci zakazu używania polskiego w szkołach, z jednoczesnym wymuszaniem mówienia po polsku przez rodziców i krewnych…

Powstała zrozumiała potrzeba korespondencji, nawiązania kontaktów, poszukiwań zaginionych realizowana także przy pomocy różnego rodzaju instytucji społecznych i charytatywnych. Wydano znaczki i całostki dla różnych obozów, a także wprowadzono wydania ogólne dla wszystkich poczt międzyobozowych.
W czerwcu 1945 roku wprowadzono do obiegu znaczek o nominale 20 fen z wizerunkiem syreny (odmienny od syrenki warszawskiej). W IV tomie monografii Polskie Znaki Pocztowe w nagłówku wydania można przeczytać co następuje:
Lubeka. 1945, czerwiec. Wydanie „Syrena”. Druk dwubarwny offsetowy. Papier kredowy. Niegumowany. Ząbk. lin. 10¾. Znaczki wydrukowano w drukarni w Hamburgu przy Stephanplatz, podległej wówczas Zarządowi Cywilnemu (Civilian Office). Drukowano je w arkusikach po 4 sztuki (2 x 2 zn.). Właściwie wg obecnej nomenklatury należałoby te arkusiki opisywać jako bloki. Nakład znaczków wyniósł 16 800 egzemplarzy (4200 bloków) – przy czym wg źródeł niemieckich nakład miał wynieść 50 tys. egzemplarzy – co niewątpliwie zgadzało by się z popularnością tego waloru na rynku filatelistycznym. Nie jest to znaczek (czy blok) ani szczególnie poszukiwany, ani rzadki. Wycofano je z obiegu w końcu października 1945 roku.

Zainteresowałem się tym wydaniem głównie ze względu na większą ilość jaką przedstawiono mi do zbadania. Przede wszystkim moją uwagę zwróciły nieścisłości dotyczące użytej techniki drukowania. Na rewersie omawianych bloków (wszystkich do tej pory widzianych i zbadanych) – znajduje się delikatne, czasem silniejsze przetłoczenie, zwłaszcza elementów drukowanych czarną farbą, co skłoniło mnie do wysnucia początkowego wniosku, iż przynajmniej druk czarną farbą odbywał się typograficznie, a nie za pomocą druku płaskiego pośredniego – offsetu. Przypomniałem sobie jednak, że ongiś widziałem kartkę pocztową wydania ogólnego (Fi. Cp 2), którą p. Lesław Schmutz – ekspert PZF, znakomity znawca technik drukowania opisał jako podwójny druk barwy pomarańczowej. No właśnie: podwójny druk – nie zdwojony, jak to by mogło się zdarzyć dla offsetu, ale podwójny, czyli kartka musiała dwukrotnie przejść przez maszynę. Jeśli taką technikę drukowania zastosowano dla całostek (nb. na rewersach także widać przetłoczenia i to pomimo stosunkowo grubego papieru), dlaczego dla znaczków miało by być inaczej.

Przyglądając się brzegom elementów wydrukowanych w barwie pomarańczowej można jednoznacznie odnaleźć brzegowe obwódki – także cechy charakterystyczne dla druku typograficznego. Pod dużym powiększeniem nie znalazłem także śladów cech charakterystycznych drukowania offsetowego. Zatem informację podawaną do tej pory w opracowaniach i katalogach należy uznać za nieprawdziwą. Już z kronikarskiego obowiązku sprawdziłem czy znaczki wydrukowane w czteroznaczkowych blokach różnią się – czy da się przeprowadzić plating. I owszem, już po pobieżnej obserwacji pod powiększeniem (w wręcz w niektórych polach – gołym okiem) da się znaleźć cechy wyróżniające poszczególne pozycje w bloku.

Poz. 1 – czarna plamka w kształcie trójkąta w literze „O” /POCZTA/ oraz pomarańczowa kreseczka („bumerang”) między |”S” i „K”; kropka między nóżkami „K” /POLSKA/. Także pierwsza pozioma czarna linia cieniowania pod literami „CZ” /POCZTA/ jest zdecydowanie krótsza niż na innych pozycjach.
Poz. 2 – czarne cieniowanie z lewej strony w literze „O” /POCZTA/ „kanciaste” – zwłaszcza u dołu oraz ubytek tła w postaci białej kropeczki po nominale „20”.
Poz. 3 – zabrudzenia w górnym łuku litery „S” /POLSKA/  oraz zakrzywione czarne cienie (zwłaszcza górny) w tej samej literze.
Poz. 4 – czarne cieniowanie w literze „L” /POLSKA/ rozdwojone (czasem także ubytek tła poniżej i na prawo od „20”) oraz wybrzuszenie pionowej kreski litery „P” / POLSKA/ poniżej jej brzuszka.

Opisywane bloki drukowano na papierze kredowanym średnim o grubości od 0,078 – 0,085 mm. Znaczków nie gumowano. Standardowy rozmiar bloczka skupia się wokół wartości 64 x 92 mm, a granice mierzone w bloczkach z paczki wynoszą 63,5 x 97,5 mm. Znaczki użyte pocztowo należą do rzadkości. O wiele częściej spotyka się całostki z tym samym wizerunkiem znaku opłaty. Ciekawostką jest egzemplarz Cp 1 (wg katalogu Fischer tom II), którego znak opłaty jest unieważniony stemplem Błażowej – czyżby kartka została przywieziona przez kogoś do Polski i tutaj nadana? Egzemplarze Cp Fi. 2 użyte w obiegu pocztowym. Dwie z nich noszą odbitki popularniejszych stempli skupisk w Rümpel, a ostatnia rzadszy z Peckelsheim.

 

  

 

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium